Biancu gentile i sciaccarellu – wina z rzadkich korsykańskich szczepów

W jednym z ostatnio opublikowanych u Jancis Robinson artykułów możemy przeczytać:

Much as we don’t like to think of ourselves as stuck in a rut, when it comes to grape varieties most of us – trade and civilians alike – tend to stick rather unimaginatively to a bucket of about 15 varieties.

Wolelibyśmy  nie przyznawać się do faktu, że tkwimy w sieci naszych przyzwyczajeń, ale gdy chodzi o szczepy winogron, większość z nas (zarówno zawodowo zajmujących się winem, jak i laików), ma tendencję do raczej niezbyt ambitnego wybierania z wiadra około 15 szczepów.

Można długo dyskutować o tym, czy rzeczywiście tak jest i jakie są przyczyny takiej sytuacji. Czy niska dostępność win z rzadziej spotykanych odmian sprzyja rutynie?

Może tak być. Walce z rutyną sprzyjają degustacje. Szczególnie takie jak  zorganizowana w warszawskim sklepie Deliwina – degustacja win z rzadko spotykanych odmian. Paweł Białęcki opowiadał o 6 winach, pochodzących z różnych regionów Francji. Dziś chciałabym napisać o 3 z nich. Wszystkie powstały w korsykańskiej winiarni Clos Venturi 1769.

Clos Venturi jest szczególną winnicą, należącą do Domaine Vico – jedynego producenta, uprawiającego winorośl  w centralnej części Korsyki. Clos Venturi leży na wysokości 350 m.n.p co czyni ją najwyżej umiejscowioną winnicą na wyspie i wpływa na panujący tu klimat – w zimie winorośl musi przetrwać nawet 10-stopniowy mróz, latem – jest tu nawet 45 C. 

Clos Venturi została założona w 1901 roku przez Jeana Vico. Niestety, XX wiek nie był łatwym czasem dla rozwoju korsykańskiego winiarstwa, a szczególnie, dla starych, lokalnych szczepów.  Wojny, trudne warunki życia na wyspie i masowa emigracja młodych Korsykan do miast kontynentalnej Francji sprawiły, że wiele winnic zostało zaniedbanych lub wykarczowanych. 

W latach 60 XX wieku, gdy Francja utraciła prawo do Algierii, kolonizatorzy z Afryki byli zmuszeni przenieść się  wyspę. Zabrali ze sobą główne źródło dotychczasowego utrzymania – krzewy Grenache i Carignan (jeszcze w połowie XX wieku większość sprzedawanych w handlu międzynarodowym win pochodziła z Algierii, Maroka i Tunezji). Niestety, to ilość, a nie jakość wina była priorytetem wielu ówczesnych winiarzy. 

30 lat temu lokalni producenci podjęli decyzję o powrocie do korzeni – zaczęli zastępować nasadzone w latach ‘60 szczepy, lokalnymi odmianami. Zmiany dokonywały się powoli i niektóre z odmian niemal wymarły. Jednym nich, była endemiczna odmiana biancu gentile. Jeszcze w 2008 roku  winnice (z resztą bardzo zaniedbane) tego szczepu zajmowały 2ha. Na szczęście zamiast całkowicie zniknąć, stare winnice stały się źródłem pędów dla nowych sadzonek. Zaangażowanie lokalnych winiarzy sprawiło, że w 2016 roku Biancu gentile rosło na 52 ha korsykańskiej ziemi, eksperymentują z nim także producenci spoza wyspy.

Zmiany dotknęły też  jednej z popularnych niegdyś na wyspie czerwonych odmian – sciacarellu. W 1979 roku krzewy sciacarellu porastały areał ok. 790 ha, w ciągu 10 lat ta powierzchnia zmalała o niemal połowę (do 395 ha w 1988). 

Sciaccarellu nie jest rdzennie korsykańską odmianą, pochodzi z Toskanii, gdzie znana jest jako mammolo. W swojej ojczyźnie mammolo daje mało interesujące wina. W apelacjach takich  Chianti, Carmignano czy Vino nobile di Montepulciano pełni wspierającą rolę dla dominującego sangiovese. Na Korsyce natomiast sciaccarellu zostało odkryte na nowo. Obecnie jest drugą (po Sangiovese, znanym tu jako Nielluccio) pod względem popularności odmianą czerwoną (w 2016 roku jego winnice zajmowały już 1193 ha).

Historia zmian w korsykańskich winnicach, zbiega się w czasie ze zmianami w Clos Venturi. W 1986 roku Jean-Marc Venturi wraz ze swoim kuzynem François’em Acquavivą odkupił winiarnię od rodziny Vico. W 2005 roku Clos Venturi  przejął jego syn – Emmanuel Venturi. To on podjął się zadania przywrócenia krzewów lokalnych odmian w Clos Venturi. Emmanuel wierzy, że wyjątkowości lokalnych szczepów sprzyja uprawa zgodnie z naturą. Dlatego jego winnice (50 ha Domaine Vico) są organiczne, a 29 ha winorośli w Clos Venturi jest uprawiane zgodnie z zasadami biodynamiki. (więcej o biodynamice posłuchacie tu albo przeczytacie tu)

A jak smakują biodynamiczne, lokalne odmiany?

 

Biancu gentile 2015 i 2016 łączy złocista barwa, średnia intensywność aromatu i dobrze zaznaczona kwasowość. 

2015 przywodził mi na myśl rieslinga – pojawiały się aromaty terpenowe i ziołowe (tymianek!) Biancu gentile 2016 jest natomiast pełne przyjemnych  kontrastów. W nosie lekko przydymione, ale pojawia się też zapach liści. Aromat chlorofilu przeplata się z zapachem czerwonego grejpfruta. Kwasowość wina z 2016 roku była lepiej zaznaczona niż poprzedniego rocznika. Smak grejpfruta przeplata się w nim z maślaną nutą. 

 

 

 

Przechodząc do czerwonego szczepu – Sciaccarellu 2015, dojrzewało w betonowym jaju. W barwie – co  typowe dla tego szczepu – bladoczerwone. W nosie aromaty, dzięki którym rozumiem, dlaczego nazwa tego szczepu oznacza “chrupki” – kwaśna soczysta gruszka, wsparta aromatem truskawki i mięty. W ustach – wysoka kwasowość, żelazistość, lukrecjowo-truskawkowa słodycz. 

 

 

 

O ile biancu gentile jest winem, które przypadnie do gustu zarówno poszukiwaczom winnych przygód, jak i osobom mniej chętnym do zmian, o tyle Sciaccarellu zdecydowanie skłania do odejścia od bezpiecznych degustacyjnych przyzwyczajeń. 

 

 

 

 

«

© 2020 Enowersytet. Szablon przygotowany przez Anders Norén.