Zmiany, zmiany…mały, równie kochany jak angażujący człowiek pod opieką, a do tego przeprowadzka. Mnóstwo pomysłów na małe nowości na blogu i ciągły brak czasu by napisać cokolwiek…krótko mówiąc, łatwo nie jest, ale – spróbujmy.

Spróbujmy – tym razem win powyżej 100 zł. Z takimi właśnie winami zmierzyliśmy się w styczniu podczas zorganizowanej przez Wine Mike Misiora degustacji w ciemno.

Win mogliśmy próbować w niedawno otwartym Winsky Wine’n’Whisky bar. Mieści się on nad Wisłą i jest realizacją marzenia Moniki Frendl – sommelierki, członkini Stowarzyszenia Kobiety i Wino, a także blogerki.

Dolna granica cenowa była jedyną informacją o winach, dostarczoną nam przez Michała.  Często to właśnie cena jest jednym z najważniejszych czynników decydujących o wyborze wina. Wydawać by się mogło, że w przypadku wina droższe znaczy lepsze. Okazuje się jednak, że nie koniecznie tak jest.

Świadczą o tym dowody anegdotyczne. Choćby to, że jedna z najdroższych na świecie butelek – sprzedana w 1985 roku, za 105 tysięcy funtów Chateau Lafite 1787, okazała się być winem absolutnie niepijalnym. W tym akurat przypadku wyjątkowo wrażliwe wino popsuło się na skutek złych warunków przechowywania.

Śmiemy przypuszczać, że mało który z naszych czytelników będzie miał okazję (względnie – możliwości) kupienia wina wartego tysiące funtów. Większość z nas natomiast, mając do wyboru dwa podobne wina mieszczące się w “widełkach cenowych” po degustacji wybierze droższe z nich.

Nie będzie to tylko kwestia pewnego rodzaju prestiżu (“kupowania droższego wina”), ale także tego, że nasz mózg naprawdę oceni droższe wino jako lepsze. Nawet…jeśli w rzeczywistości będziemy mieli do czynienia z dwoma, różnie wycenionymi kieliszkami tego samego wina.

Wskazują na to nie tylko obserwacje sprzedawców *, ale także badania naukowe.

Uczestnicy badań prowadzonych na Uniwersytecie Stanforda twierdzili, że bardziej smakują im wina przedstawiane jako droższe. Deklaracje ochotników potwierdziły badania aktywności mózgu za pomocą MRI (rezonansu magnetycznego) – zaobserwowano zwiększenie  aktywność ośrodków mózgu odpowiadających za odczuwanie przyjemności (ang. medial orbitofrontal cortex – przyśrodkowa kora oczodołowo-czołowa) podczas degustacji win których cenę określono jako wyższą.

Natomiast badania przeprowadzone na podstawie ponad 6000 degustacji pokazują natomiast, że w sytuacji gdy cena nie jest znana, droższe wina wcale nie są oceniane jako smaczniejsze.

Ocena wina nie była jednak najważniejszym celem spotkania zorganizowanego przez Wine Mike’a. Skupiliśmy się głównie na aromacie, smaku i próbach odgadnięcia pochodzenia degustowanych butelek, często różniąc się między sobą opiniami co do ogólnej oceny win.

 

Inama, Vigneto du lot, Soave Classico 2015, Krople wina, 219 zł

Pierwsze spośród degustowanych win było w kolorze złotym. W nosie średnio intentywne, dojrzałe, dość gęste, dominowały dojrzałe jabłka i brzoskwinie. W ustach – kwasowość średnia +, pieczone jabłko, lekko słone, leciutko maślane.

Alessandro di Camporeale, Cataratto 2015, Krople wina 110 zł

 

Drugie wino było mocno mineralne, a ostre aromaty od razu przywodziły na myśl wulkaniczne pochodzenie. Smak potwierdzał to jeszcze bardziej – ostra kwasowość, cytryna i konsekwentnie jak w nosie – krzemienna mineralność.

Mitolo, G.A.M. Shiraz 2013, Wine Avenue 125 zł

 

Trzecie to owocowa bomba – w nosie malina, podgrzana porzeczka, trochę ziół, w ustach – dobrze zaznaczona kwasowość, ale także przyjemna owocowa słodycz, bez nadmiernej koncentracji, wiśnie i inne czerwone owoce. Trzeba przyznać, że było to kolejne bardzo dobre wino od tego producenta. 

Dante Rivetti Barbaresco Bric’Micca 2012, Wine Avenue 139 zł

 

W kolejnym bez większego trudu można było wyczuć dość intensywne aromaty  podgotowanych czerwonych owoców (truskawki!), do tego  słodkie aromaty maliny i trochę polnych ziół.

 

Inama Carmenere Piu 2014, Krople Wina 110 zł

Piąte wino powitało nas aromatami stajennymi, później pojawiła się ziołowa lekkość, wiśnia, w ustach konsekwentnie – suszone czerwone owoce, herbata, dobrze zaznaczona kwasowość.

Casa Rojo Maquinon 2016, Red Nose  159 zł

Następna butelka nie pozostawiła złudzeń co do tego, że jej zawartość pochodzi z cieplejszych regionów. Koncentracja, “ciepłe” aromaty ciemnych owoców, trochę dżemu, a do tego nuty stajenne. Tak oto (przyznam – nie do końca w moim ulubionym stylu) prezentowała się 100%, biodynamiczna Garnacha z Prioratu. 

Fattoria dei Barbi Brunello di Montalcino 2012, Lidl Polska 129 zł

 

Siódme wino powitało nas świeżymi aromatami ziół w połączeniu z zapachem suszonej wiśni. W ustach eleganckie, złożone, konsekwentnie jak w nosie pojawiały się nuty balsamiczne i pieprzne, a także nieco owoców. Pyszne.

fot.Andrzej Staniszewski

Cuvelier Los Andes Coleccion Mendoza 2012, Mielżyński  127,50 zł

Przedostatnie wino pachniało śliwką i gorzką czekoladą, w ustach miękkie, a jednocześnie dość ciężkie i kawowe.

fot.Andrzej Staniszewski

Chateau de Valandraud „Virginie de Valandraud” Saint-Emilion Grand Cru AOC 2015, Lidl Polska  149 zł

Degustację zakończyło wino w którym bez trudu można było wyczuć czekoladę, słodkie świeże i suszone wiśnie i śliwki. W ustach wyczuwalna beczka, w konsekwentnym połączeniu z czekoladą i ciemnymi owocami.


Dziękuję za możliwość degustacji!

Przeczytajcie też co o degustowanych winach napisali:

Andrzej Staniszewski – Trzy Kolory Wina
Dominika Bień – Nóż i widelec
Izabela Popko – Raport z Win
Michał Wine Mike – Wine Trip Into Your Soul
Robert Szulc –Winiacz
Sebastian Bazylak – Zdegustowany


Źródła:

[1] Plassmann, Hilke et al. “Marketing Actions Can Modulate Neural Representations of Experienced Pleasantness.” Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America 105.3 (2008): 1050–1054.

[2] Goldstein, Robin et al. “Do More Expensive Wines Taste Better? Evidence from a Large Sample of Blind Tastings” Journal of Wine Economics 3 1 (2008): 1–9.


*  W pierwszych latach swojej działalności winiarni znanej do dziś kalifornijskiej E&J Gallo, Julio Gallo, zajmujący się sprzedażą win (produkowanych przez jego brata) zaproponował klientowi 2 wina – jedno wycenił na 5, drugie na 10 centów. Klient wybrał to za 10, mimo, że w rzeczywistości otrzymał to samo wino. Julio przeprowadził ten eksperyment kilkurotnie i efekt zawsze był ten sam – klienci (nie chcąc, zdaniem Julia, uchodzić za kupujących tanie wina) zawsze decydowali się na zakup droższej butelki.